Łukasz Wawrziczek
kontakt
+48 537 462 530

LuKaS 
moja witryna w sieci
hobby, pasja...

21.02.2017 rajza z Raciborza przez Baborów, Cisek...

21.02.2017 rajza z Raciborza przez Baborów, Cisek, Bierawa...

No w końcu ruszyłem swój zadek na dwa kółka :) bo już mnie w domu nosiło podczas tej choroby, plan dość spontaniczny, pogoda nie zachęcająca do jazdy, lekka mżawka, nieraz mocniej pada, ale co tam zabieram wszystko co przeciwdeszczowe i jadę, jadę na PKP

aby dojechać cugiem do Raciborza...

i dalej już rowrem w kierunku Baborowa, czamu właśnie Baborów, a no dlatego że planuję w tym roku objechać województwo opolskie na co potrzebuję jakieś 5 dni, a dziś właśnie padł czas na zaliczenie odcinka Baborów - Stara Kuźnia, co zwalnia nie z jednego dnia podczas tej wyprawy, dzięki temu objazd mogę zacząć w Strzelcach Opolskich dostając się tam spokojnie pociągiem z Gliwic i dalej już pozostaje kręcenie zgodnie z wykazem miejscowości jakie trzeba odwiedzić w celu realizacji planu (wykaz PTTK)...
Dziś wybrałem dojazd do Raciborza pociągiem z powodu, że brałem kupę leków którę mnie nieźle osłabiły i nie czułem się na siłach przejechania 150 km, i teraz widzę, że ta decyzja była dobra :) No więc zaczynamy kręcenie z dworca na rynek i dalej kierunek Ocice nową drogą...która jest nieźle spaprana wg informacji jakie posiadam :)

no ale droga się i tak kończy :)

zaraz za Raciborzem wjeżdżam do województwa opolskiego...


gdzie mimo nienajlepszej pogody widoczki ciekawe...


pomykam, pomykam a tu ZONK, koniec trasy, więc zawracam kawałek i jadę jednak asfaltem..


jadę przed siebie i dobijam do miejscowości Baborów, gdzie wchodzę do sklepu w celu potwierdzenia dotarcia, przy okazji kupuję co nie co i pomykam do kolejnej...


kolejna to Cisek...


trasa piękna, cały czas wioski i pola, docieram bo Bierawy, gdzie zatrzymuję się przy zauważonym pomniku poległych Żołnierzy podczas I i II Wojny Światowej...dokładne położenie macie TU


dalej kierunek Zakłady Azotowe w Kędzierzynie, a dokładnie na granicy z Bierawą, oczywiści jak to tam bywa to przejazd żadko kiedy otwarty...no to przymusowy postój


przed wyjazdem chciałem jeszcze objechać wspomniane juz Zakłady Azotowe w celu dotarcia do pewnych miejsc, co się udało, ale kosztem uciorania się po kolana :), droga w lesie o tej porze przy roztopach to zły pomysł :)


ale nie rezygnujemy i jadę dalej, gdzie droga raz lepsza a raz gorsza :)


w okolicach tych można spotkach sporo powojennych schronów, wieżyczek strzelniczych, natrafiłem na jedną, więcej nie szukałem bo nie ten cel mi przyświecał dziś...a tu położenie tej wieżyczki


kawałek dalej natrafiam na pozostałości po zameczku myśliwskim z tego co się orientuję, tu położenie GPS



dalej Kapliczka Świętego Huberta - tu położenie GPS


20170221 120225


przy tej kapliczce robię sobię małą przerwę na wzmocnienie...


no i w końcu udało mi się z lasu wydostać, bo naprawdę ciężkie warunki tam panują...


teraz juz jazda droga asfaltową w kierunku Starej Kuźni, gdzie zatrzymuję się przy Nadlesnictwie, gdzie otrzymuję również potwierdzenie w postaci pieczęci do ksiażeczki, przy okazji mogłem zamienić klika słów z ludźmi tam pracujących, pytałem ich kiedy można wejść na wieżę obserwacyjną, która się tu znajduję, mówią mi że organizuja w okresie wakacyjnym takie atrakcję, ale trzeba śledzić ich stronę...
oto pieczątka okolicznościowa z tego miejsca


a poniżej całe nadleśnictwo wraz ze wspomnianą wieżą...położenie GPS


z tego miejsca jade do Kotlarni i dalej do Sierakowic na ciepy obiadzik w Barze Smakosz, obiadzik może za mocno powiedziane ale dla mnie wystarczające, byle coś ciepłego :)


obiad skonsumowany i czas kręcić w kierunku domku, niestety trochę się rozpadało i zakładam ciuchy przeciwdeszczowe, jak się później okazało bardzo dobrze :)...
jasdę lasem w kierunku Magdalenki, widzę "fajną" kałużę wody, no to włączam kamerkę i jadę przez nią, heh a tu taka gleba jak nigdy, nie przewidziałem, że pod wodą jest lód heh, zresztą zobaczcie sami jak się wykapałem :)



kałuża była mega wielka, heh no to chciałem wjechać w nią i mam, ale wyszedłem bez szwanku mimo że dosłownie się w niej połozyłem na plecach :), ciuchy przeciwdeszczowe mnie uratowały...


a kałuża wygladała tak :)


zbieram się szybko z kąpieli i pomykam do Rud...


i dalej już główna droga do Rybnika, ponieważ jazda lasami i scieżkami rozmokniętymi na maksa mam juz dość :), w Rybniku pomykam od razu jeszcze na myjnię, gdzie płukam mojego rumaka, bo był upaprany nieźle mimo kąpieli w kałuży :)


rowerek wykąpany i jedziemy już w dość mocnym deszczu do domku, ale to dołownie kawałek więc nie ma co narzekać...


Wyjazd MEGA fajny, mimo niesprzyjajacej pogody, jestem z niego bardzo zadowolony tym bardziej, iż zaplanowane cele zostały osiągnięte...
 

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież