LuKas - moja witryna w sieci 

moje wycieczki... rowerem wszędzie... 

 pasja łączy, a nie dzieli!!!

13.04.2017 wycieczka po okolicach Tarnowskich Gór

Trip rowerowy po Tarnowskich Górach i jego okolicach, start z Gliwic, gdzie docieram autem do kumpla Dyzia, auto zostawiamy na placu i śmigamy na dówch kółkach...

nio to lecim... 

na drodze 78 między Gliwicami a Tarnowskimi Górami czeka na nas Ka Sia, z którą Dyzio to umówił się na rajzę :), teraz już śmigamy w trójkę...ja Kasię miałem już okazję poznać na spotkaniu w Zabrzu na wernisażu Mariusza Urbanka 

śmigamy dzielnie ruchliwą drogą 78, naprawdę ruchliwą nie jest ciekawie, ale dajemy radę i wpadamy na rynek w Tarnowskich Górach...

 
na rynku czeka na nas kolejna osoba Asia, nasza przewodniczka heh i muszę przyznać, że spisała się na medal :)

no to jesteśmy w kąplecie i oczywiście wspólne foto na rynku w TG...kliknij foto aby powiększyć

no to zaczynamy przygodę pod opieką Panią przewodnik :)

już się dobrze zaczyna bo kręcimy w moje okolicę gdzie nie raz już pracowałem w torach, duża, mega duża stacja w Tarnowskich Góach, do informacji podam, iż jest to jedna z większych stacji rozrządczych w Europie, do tego natrafiam na ciekawe skrzyżowanie torów...

Asia przeprowadza nas pięknymi terenami same lasy i fajne ścieżki, aby ominąć główną drogę, pomykamy obok jednostki wojskowej, gdzie ogólnie jest zakaz wstępu, ale co to dla nas jesteśmy twardzi i ufamy Pani przewodnik jedziemy za nią ;), z naprzeciwka wojsko już widać...

kolejne miejsce to Zalew Chechło, pięknie tam...

przy okazji natrafiłem na miejsce morsowania ekipy Morsów z Chechła Rodem z którymi to już miałem nie raz przyjemność się kąpać zimą :) - pozdrawiam WAS

i lecimy dalej, kawałek dalej niespodzianka i strach w oczach każdego z nas jak zobaczyliśmy taką psinę stojącą na środku drogi :)

 udało się bezpiecznie przejechać...jedziemy Dyzio na prowadzeniu...

dalej Ka Sia :)

no i nasza przewodniczka Asia na samym końcu - heh

kawałek dalej wpadamy na fajną drogę, ale tylko początkowo fajną, bo jak się okazało to nowa droga zrobiona dla jakieś firmy, która wywozi piasek z lasu...Dyzio na pierwszy strzał z ciężarówką :)

ale ona wielka sobie pomyślał prezes :p :)

no wielka, wielka :), jak na las to naprawdę sporo ich tu przejechało...

niedaleko tej drogi zatrzymujemy się przy ruinach starej kopalni BIBIELA - kliknij na zdjęcie w celu powiększenia...położenie GPS

zwiedzamy sobie kopalnie patrząc tu i tam :)

Dyzio coś tam wyniuchał i pstryka jak profesionalista te foty...:)

dalej kopalnia z tym że dosłownie kawałeczek dalej...zalane miejsce - grupowe foto heh miało być poważnie :), ale samowyzwalacz ograniczył mi czas i przyłapał mie właśnie w takiej pozycji :) - kliknij foto aby powiększyć

a tu już poważnie i beze mnie :) - kliknij foto aby powiększyć

a tu wspinaczka do naszych rumaków pozostawionych nieopodal miejsca zalanego...

i kolejne foto tym razem samych dziewczyn, ja i Dyzio gdzieś na tyłach... - kliknij foto aby powiększyć

heh no i jest, znalazł się fotograf, kamerzysta niezły gość :), zaczynam się bać konkurencji :)))

no to jak wszyscy w komplecie to trzeba zrobić foto przy fajnych widokach... - kliknij foto aby powiększyć

miejsce tak fajne, że robimy tutaj małą przerwę na wzmocnienie się heh :) - to środek lasu więc chyba wolno, nie no dobra nie wolno, to tylko do zdjęcia :)

czas ruszać dalej, poniżej jeszcze przedstawiam kilka fotek z kopalni... 

ruszamy, droga od razu pod górkę...

i dalej też lekko nie jest...Ka Sia się zmaga z przeprawą :)

lecimy dalej z kopalni...zatrzymujemy się kolejno przy miejsu postojowym z wiatą i fajnie że się nam trafiła, bo po naszym zatrzymaniu za 5 minut jak luneło to szkoda gadać :), ale ma się to szczescie heh, miejsce naprawdę fajne przepływająca rzeczka o nazwie Mała Panew, mostek no i wspomniana wiata...

fajne miejsce no to i ja muszę być fajny heh :) Dyzio ty to jednak umiejętności fotografa posiadasz :)

no i mała przechadzka po śliskim mostku, bardzo śliskim...ale spokojnie nikt się nie kąpał :)

dwaj goście grożą sobie nawzajem :)

a tu kobitki odpoczywające :)

no i to by było na tyle z tego miejsca...dla zainteresowanych tutaj podaję położenie GPS

jedziemy dalej pod przewodnictwem koleżanki Asi, i doprowadza nas do kolejnego ciekawego miejsca :)

ale tutaj jakoś nie było chętnych do ustawki grupowego zdjęcia :), no może jeden się znalazł samotnik :)

kawałek dalej równie piękne miejsce, o mały włos byśmy go przegapili...

piękny widoczek, trochę nieśmiało, ale ściągamy skarpetki, buty i pakujemy się na pokład titanika jak to kolega Dyzio nazwał :) - bez obaw nie zatonoł :) - kliknij foto aby powiększyć

heh a tu sem ja z flagą a co mi tam :) - kliknij foto aby powiększyć

dalej Aleja Dębów... 

i stary most, ale to chyba jakaś stara zapora wodna bardziej, miejsce gdzie nawet nasz przewodnik o nim nie wiedział :)

piękna trasa...a i pogoda lepsza 

tą piękną trasą docieramy do Tarnowskich Gór, gdzie opuszcza nas przewodnik i kończy z nami dzisiejszą rajzę - dzięki Asia było super i widać że te tereny masz w jednym palcu, super pozdrawiam Cię...

A my pomykamy do miejsca gdzie wypływa woda z Sztolni Czarnego Pstrąga, ale wcześniej po drodze widzimy jakieś zamek więc się zatrzymujemy...

a tu galeria...

szybki objazd terenu i kręcimy dalej do naszego celu...no i jesteśmy

przepiękna miejscówka, może dojazd do bani bo totalnie przez pole trzeba jechać, ale jakoś się dało, super tu jest, zobaczcie sami...

a tu położenie GPS dla zainteresowanych

miejscówka tak piękna, że Dyzio wpada na pomysła zrozpalenia ogniska, no to zabieramy się do roboty...

Ka Sia już chyba głodna bo wpatruje się jak nie wiem w co :), ale udaje się i mamy ogień :)

pali się huuurrrraaaa :)

no to pieczemy mniam, mniam :)

no i mamy heh, Asia żałuj że Cię już z nami nie było...

no to zadowoleni, żołądki pełne, to jeszcze foto na tle wylotu odpływu Sztolni Czarnego Pstrąga, dodam jeszcze, że w marcu w tej Sztolni morsowałem, więcej TU - kliknij foto aby powiększyć

czas ruszać do domku bo robi się późno, jedziemy Ka Sia jeszcze z nami, ale w Zabrzu nas opuszcza, zmęczona heh i pomyka do domku, a ja z Dyziem jeszcze kawałek i na jego placu myjemy nasze rumaki bo się trochę zbrudziły :)

podsumowując wyjazd moge powiedzieć, że mimo wielkiej niechęci porannej bo w Rybniku lało z rana jak nie wiem co, ale po konsultacji z Dyziem nie mogło być inaczej tylko jazda heh, i to był dobry pomysł, mimo że pogoda po drodze płatała figle to i tak było MEGA, ale to MEGA zajebiście dzięki WAM za to Dyzio, Asia i Ka Sia - pozdrówka dla WAS!!!  

Gliwce, Tarnowskie Góry, Chechło, kopalnia Bibiela

Free Joomla Lightbox Gallery

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Design by: www.diablodesign.eu