Łukasz Wawrziczek
kontakt
+48 537 462 530

LuKaS 
moja witryna w sieci
hobby, pasja...

14-21.07.2018 Wiślana trasa rowerowa

Nio i dzionek nadszedł :), jest godzina 4:30 i wsiadamy do pociągu nie byle jakiego, bo do Krakowa i dalej WTR (Wiślaną Trasą Rowerową) do Tczewa, a tak wyglądał rowerek po zapakowaniu wszystkiego w tym namiot, śpiwór i mata, namiot bo w planie mamy spanie na powietrzu, a czy tak będzie to się okaże ;)

a więc lecimyyy

I etap Kraków - Szczucin

godzina 4:10 jadę na cuga na pkp, Marek już też jedzie...

foto1

 cug punktualny, godzina 4:26 podjazd...

foto2

 i jedziemyyyy

foto3

 w Krakowie jesteśmy o 7:28, wyjście z dworca jak zwykle kłopotliwe, no ale cóż

foto4

 i czas zacząć kręcenie, na początek Stare Miasto...

foto5

Wawel i wpadamy na Wiślankę...

foto6

 czas na prom w Opatowcu w miejscu tym do Wisły wpływa Dunajec...

foto7

 płyniemy...

foto8

 za jakiś czas wpadamy na kawkę z pozdrowieniami diabelskimi, miejscowość Nowy Korczyn

foto8 1

 i kolejny prom ;) w miejscowości Łęka Szczucińska

foto9

po nim jedziemy i w oddali widać źle wyglądające chmury, widzę przystanek i pytam Marka stajemy czy nie, on mówi no to stawaj, a po 2 minutach jak lunęło to szkoda gadać ;), przystanek uratował nas ;)

foto9 1

jedziemy wałem i jedziemy w końcu wpadamy do Muzeum drogownictwa, udało nam się wejść, ale poza godzinami otwarcia...

foto10

fajne miejsce, warto zobaczyć...

foto11

 po muzeum wpadamy na małe zakupy i na nocleg...

foto12

 szukamy noclegu, co nie jest proste, Wisła niby długa, ale wejść do wody mało...

foto13

 w końcu gdzieś tam wbijamy w krzaki i wyczajamy miejscówkę...

foto14

 jest, meldujemy się w krzakach...

foto15

 dostęp do wody jest, ale wykąpane się w niej nie jest możliwe, dobrze że mamy prysznic turystyczny, czas na rozbicie namiotu...

foto16

 no i gotowe...

foto17

 teraz czas na prysznic ;), woda się nabiera

foto18

 i jest wisi na drzewku, teraz się wykąpiemy buuaaa, piękna sprawa

foto19

 wszystko gotowe, no prawie jeszcze zdjęcia zgrać i nyny...

foto20

 a i ognisko...

foto21

jeszcze fotka z drona na obozowisku...

foto22

i na tym dzionek kończymy...lekko nie było, pogoda w kratkę, ale żyjemy :)

 

Kraków, Niepołomice, Nowe Brzesko, Nowy Korczyn

2dzien II etap Szczucin - Annopol

II etap czas rozpocząć, wstajemy o 6:00 i śniadanko w dziczy, pakowanie się, pogoda nie najlepsza, ale nie pada...

miejscóweczka noclegowa ogarnięta i posprzątana, czas wywieść naprodukowane śmieci ;)

foto2

 no i jedziemy, wyjeżdżamy z dziczy...

foto3

 kawałek dalej mały przystanek na kawę...pogoda taka s obie :)

foto3 1

 i dalej kierunek miejscowość Pacanów, gdzie odwiedzamy Koziołka Matołka...

foto4

 i oto on we własnej osobie ;)

foto5

 a tu jakoś dziwnie się na mnie patrzy ;)

foto6

 odbieram też fajne okolicznościowe pieczątki z obiektu i jedziemy dalej, po jakiś 25 km żołądek się odzywa więc mały postój i coś na ząb...

foto7

trasa fajna między wioskami, pogoda w kratkę, ale jak na razie to jedziemy między kroplami deszczu ;), kieruję się na przejście nad Wisłą, na mapie widzę że powinno tam ono być...dojazd nieciekawy, ale jedziemy...

foto8

 koniec drogi i przepust pod torami...

foto9

 i ukazuje się nam most z przejściem rowerowo pieszym, mega miejscówka!!!

foto10

 piękny widok...

foto11

 na końcu odpalam dronika i pstrykam fotosa, chciałem to zrobić na środku, ale zrezygnowałem ;)

foto12

most piękny, warto zobaczyć, potem wpadamy do wioski i do sklepu, gdzie miła starsza Pani zamiast kasy podlicza sobie rachunek na kartce jak za starych dawnych czasów ;)

foto13

 pogoda w kratkę, ale w końcu doganiają nas chmury i jedziemy w deszczu...

foto14

wpadamy do Sandomierza, miasto na początku już zrobiło na mnie wrażenie...

foto15

po mieście kursują fajne samochodziki z turystami...

foto16

 i kolejny...

foto17

jedziemy do góry pod Bazylikę i tu nagle Markowi łańcuch szlak trafia, no to do roboty, zakładam rękawiczki i jazdaa ;)

foto18

 sytuacja łańcuchowa opanowana i wpadamy na rynek Sandomierski Ojca Mateusza ;)

foto18 1

 dalej kierunek Annapol, tam mamy plan zakończyć dzisiejszą trasę, jedziemy pogoda coraz to gorsza, przeprawiamy się przez prom na drugi  brzeg Wisły...

foto19

na promie kupujemy od operatora świeże maliny ;) i od razu konsumujemy ;)

foto20

dalej pogoda bez poprawy ;)

foto21

w końcu po dystansie ponad 120 km wpadamy do Annopolu gdzie zaplanowałem nocleg, kolejny w namiocie, ale z powodu pogody i przemoczenia szukamy kwatery, zobaczyłem jeszcze prognozę na noc, i kicha totalna deszcze i deszcze więc kwatera musi być no i mamy

foto22

 kwaterujemy się i mamy czas do siebie w cieplutkim mieszkanku ;), relacja powstała ;), kurde ale to zabrzmiało w cieplutkim mieszkanku dwaj faceci heh ;)

 

 Łęka Szczucińska, Oleśnica, Połaniec, Baranów Sandomierski, Tarnobrzeg, Sandomierz, Zawihost, Annopol

III etap Annopol - Ściechów

trzeci dzień naszej wyprawy trasy Wiślanej, rano startujemy z Annopolu, pogoda nie zapowiada się dobrze, no ale cóż trzeba jechać, 10 minut po starcie  już zaczęło padać...

foto1

popadało i zatrzymujemy się przy sadach malin, i idziemy na rapsa ;) 

foto2

pogoda nie rozpieszcza, ciągle pada i pada, czasem na chwilę przestaje, wpadamy do miasta i biję do sklepu po pedały, bo zaczął mi tak trzaskać, że nie dało się jechać, padło łożysko, koszt to 12 zeta pomyślałem kurde ile wytrzymają, no i stało się ukończyłem nimi naszą przygodę, pedały za kilka złotych nakręciły ponad 900 km w różnych warunkach pogodowych ;)

foto3

 wymiana zrealizowana i jedziemy dalej, nagina deszczem zdrowo, aż się odechciewa wszystkiego...

foto4

nagina nieźle, zatrzymujemy się przy jakimś kościele bo nie dało się już jechać...

foto5

ja, jak to ja  wjeżdżam rowerem do przedsionka kościoła i urządzam sobie piknik i przebieralnię ;), Marek patrzy, no ale cóż tylko tyle mu pozostało ;)

foto6

 w pewnym momencie wpada gość, ubrany na rowerowo i zaczynamy pogawędkę, okazuje się, że to gość z Huzy Gliwice wraca z Kurozwęk z zlotu...

foto7

przestaje padać, w sumie pada ciągle ale mniej, więc jedziemy i po drodze kolejna rapsa, tym razem wiśnie ;)

foto8

dalej kręcimy do Kazimierza Dolnego

foto8 1

 fota na rynku i potem małe papu, papu...

foto8 2

kolejny przystanek to miasto Puławy...

foto8 3

 kolejne miasteczko zwane Gołąb, chwilowy postój i startujemy dalej, na wylocie widzę jakieś muzeum, zawracamy okazuje się, że to muzeum rowerów...

foto9

fajowe miejsce, gość posiada mnóstwo rowerów, różnych...warto to zobaczyć...

foto10

w końcu wpadamy na myjnię bo rower po tej trasie deszczowej skrzypi jak stary hebel ;)

foto11

jedziemy przed siebie zgodnie z planem, ale widzę, że go nie zrealizujemy z braku czasu, przez ten deszcz straciliśmy go dość sporo, dlatego zdecydowaliśmy się przespać w miejscowości Sieciechów nad jeziorkiem...

foto12

 miejscówka super...zaczajeni zza płotem, niewidoczni z drogi :)

foto13

 dron w akcji ;)

foto14

i jeszcze jedna fota...

foto15

 nasz namiot i łabędzie pływające...

foto16

 przyszedł czas na kąpiel i posiedzenie...

foto17

relacja powstała podczas dzikiego biwakowania... 
Podsumowując dzionek to nie należał on do łatwych, większość jego czasu to jazda w strugach deszczu, ciężki dzionek ale już za nami z nadzieja, że kolejny będzie lepszy...

 

Józefów Nad Wisłą, Kazimierz Dolny, Sandomierz, Puławy, Dęblin, Przewóz

IV etap Ściechów - Dziekanów Polski

miejscówka okazała się super, poranna pobudka w towarzystwie ptaków śpiewających, jest super... 

wychodzę z namiotu i wbijam do wody na kąpiel poranną ;)

foto2

no i jedziemy, kawka na stacji...stacja obklejona reklama jako cafe coś tam, a tu kurde kawy nie ma na czym nawet położyć...

foto3

i lecimy dalej, susząc ciuchy mokre i przepocone ;), ale wyprane w jeziorku...

foto4

po drodze jakiś skansen maszyn wojennych, tak więc fotka...

foto4 1

dalsza trasa fajna, ale bywały też momenty dróg jak poniżej...

foto5

i drogi krajowe też niestety dziś musiały być zaliczone, ale to koszmar jadąc nimi...

foto6

przerwa na papu i foto z drona ;)

foto6 1

w końcu wpadamy do stolicy...

foto7

małe zwiedzanie na początek Wilanów Królewski, nie można tam rowerów wprowadzać, ale udobruchałem jakoś Panią i zezwoliła na jego prowadzenia, ale cieć z drugiej strony się nam ostro przyglądał ;)

foto8

miejsce robi wrażenie...

foto9

Narodowy też uchwycony na foto...

foto10

 i solo z faną...

foto11

Stare Miasto też nasze...tutaj jesteśmy bo Marek chciał, nie planowałem tego ponieważ byłem ostatnio w Wawie...

foto12

wpadam też przez przypadek do Głównego Zarządu PTTK w Wawie i wbijam po pieczątkę...

foto12 1

dalej pod Pałac Kultury...

foto13

heh :)

foto14

i czas się z Wawy ewakuować dalej, jeszcze szybkie jedzonko i jazdaaa

foto15

całkiem dobre jedzenie, mogę to miejsce polecić...

foto15 1

lecimy bulwarami i wyprzedzamy misiaczków na bicyklach ;)

foto15 2

i czas na nocleg, co nie jest tak znowu łatwe, trochę czasu schodzi nam na jego szukanie, w końcu mamy jakieś, dojazd do niego nie był ciekawy, ale patrząc na mapkę i pytając miejscowych może być ok, więc  jedziemy tą piękną drogą ;) 

foto16 1

no i docieramy, ja jak to ja od razu do wody na kąpiel...

foto16

koszulka też przeprana i foto z Kartelem można zrobić ;)

foto17

 

Dzionek lepszy od poprzedniego, mniej deszczu...  

 Kozienice, Ryczywół, Ostrówek, Góra Kalwaria, Warszawa, Mokotów, Łomianki

5dzien V etap Dziekanów Polski - Murzynowo

noc za nami, miejsce dzikie, syfiate i ciężko dostępne, ale spanie całkiem przyjemne, rano kawusia i śniadanie...

fotka z drona...

foto1 1

i lecimy w trasę, kręcimy dość długo, aż w końcu zatrzymujemy się na coś do zjedzenia...

foto2 2

palnik w ruch i kawa się robi ;)

foto2

jedziemy dalej i pogoda coś się zmienia, a w zasadzie mijamy deszczowe miejsca i wpadamy do nich jak już deszcz nie pada, udaje się nam jak nie wiem co...

foto3

wpadamy do Płocka, na rynku fota przy nazwie...

foto4

i do knajpki na piwko i coś na ząb...burgerek pierwsza klasa, pyszny

foto5

Płock, nocleg na dziko tu raczej odpada, same rezerwaty dookoła, dlatego musimy jeszcze trochę pokręcić i wyjechać za miasto, szukamy i szukamy, aż w końcu wpadamy do pięknej miejscowości o nazwie Murzynowo :) i tu się rozbijamy, rozbijamy się za domkiem, muzeum we wsi, na jego terenie jest jakieś stare wojenne cmentarzysko, ale co tam nie ma innego miejsca więc namiot ląduje na cmentarzu ;), przynajmniej nie jesteśmy tu sami ;)

foto6

na tym foto nie za bardzo to widać, ale za nami sa właśnie te nagrobki ;)

foto7

strach się bać, idziemy spać, może nas nic nie będzie straszyć w nocy ;)

foto8

i kolejny dzionek za nami i dzika noc przed nami ;)

 

 Nowy Dwór Mazowiecki, Zakroczym, Czerwińsk Nad Wisłą, Zakroczym, Płock, Maszewo

6dzienVI etap Murzynowo - Toruń

Nocka spędzona w dziczy przy nagrobkach :), tak to już bywa, pakujemy manatki i ruszamy...jest MOC

foto1

przybyła mi nowa sakwa bo jakoś mało tego mam więc sobie dorzuciłem ;), nie no spokojnie to nasze śmieci ;)

foto2

jedziemy pogoda OK, ale wiatr masakryczny ja mam dość, Marek jeszcze ma siły ja coraz to mniej, lecimy trasą wg oznaczeń, bywają miejsca takie jak te...

foto3

i te, ten odcinek dał nam trochę w kość, najpierw mocno w dół, a potem MEGA górka...

foto4

w końcu wpadamy do Włocławka...

foto5

za nim odpoczywamy gdzieś na trasie, jestem wykończony przez ten cholerny wiatr w twarz, pytam się czemu kutwa nie w plecy ?

foto6

odpoczywamy i konsumujemy to i owo...

foto7

jeszcze jedna fota podczas odpoczynku i ruszamy...

foto8

przed nami Ciechocinek...byłem tu za dziecka więc nie pamiętam nic, a teraz te tężnie to zrobiły na mnie wrażenie...

foto8 1

potem na trasie spotykamy rowerzystę, a w zasadzie to on nas spotyka bo nas dogania i zagaduje...

foto9

jedziemy razem i pogadujemy, aż on pyta mnie czy wpadniemy do niego na kawę, pytam Marka i jedziemy, super przygoda, obcy facet i zaprasza nas na kawę do swojej rodziny, wpadamy na chatę, a tam żona już z kawą czeka, super - dzięki kolego!!!

foto10

to było przed Toruniem, potem lecimy już sami i wpadamy do centrum, przejazd przez MEGA most nad Wisłą...

foto11

małe zwiedzenie starego miasta i uciekamy na kwaterę, tak dziś kwatera nie namiot, trzy dni pod rząd w dziczy wystarczy ;), muszę odpocząć bo czuję mocne zmęczenie i brak sił, dlatego nocka w ludzkich warunkach jest dla nie konieczna..

 

Dobrzyń Nad Wisłą, Włocławek, Gąbinek, Ciechocinek 

VII etap Toruń - Nebrowo Wielkie - 142 km

noc spędzona na kwaterze po trzech dniach poprzednich w dziczy ;), potrzebowałem tego, byłem mega zmęczony, nocka w łóżku postawiła mnie na nogi...

foto1

 jedziemy, i za jakiś czas wpadam na śniadanie w pole kukurydzy ;)

foto2

jedziemy tereny wbrew pozorom dość górzyste...w oddali zawodowiec soszowiec, wielki, ani cześć ani nic, buraczadło :) chciałbym go widzieć na tych naszych tirach jak pada pod ta góreczką ;)

foto3

gdzieś po drodze fajne miejsce biwakowe, więc zatrzymujemy się na śniadanie i kawkę...

foto4
ciuchy mokre bo przez noc nie wyschły więc suszenie trwa na rowerku, koszulka Filipowych kilometrów ;)

foto5

 kolejny mały przystanek to przed Bydgoszczą przy Pałacyku w Ostromęcku

foto5 1

kolejna miejscowość Chełmno, położone bardzo wysoko, podjazd jak jasny gwint, ale miasteczko też MEGA, bardzo mi się podobało...

foto6

 jeszcze jedna fotka na rynku...

foto7

 dalej wpadliśmy w ślepy zaułek, budująca się obwodnica, ale jakoś się przedzieramy przez ten teren...

foto8

maszynki wielkoludne ;)

foto9

 zamek kolejny już po drodze...miejscowość Świecie

foto10

 i mamy Grudziądz

foto11

 akukuku

foto12

 wjazd do miasta super...

foto13

 trochę się zgrzałem ;)

foto14

 i zgłodniałem ;)

foto15

 jesteśmy już mocno zmęczeni na liczniku ponad 140 km przekręcone, ale na szczęście przydrożne jeziorko okazało się MEGA okazałe...

foto16

 bez chwili zastanowienia rozbijamy namiot i się lokujemy

foto17

 obiadzik też własnej roboty

foto18

 piękna miejscówka, piękna

foto19

 jest MOC

foto21

dzionek fajny i pogoda w końcu dobra :)

 

Przysiek, Ostromecko, Bydgoszcz, Dębowiec, Chełmno, Grudziądz, Rusinowo

8dzienVIII etap Nebrowo Wielkie - Tczew - 78 km

dziś to ostatni dzień naszej wyprawy plan to dojazd do Tczewa na pociąg o 13:45, niby czasu dużo, ale jest kilka miast do zwiedzenia, więc trzeba gonić...widok o poranku jest niesamowity :), nawet z pozdrowieniami dla Diobołków

foto1

 widok z naszej miejscówki

foto2

 a tak to wygląda w całości...

foto3

jedziemy, kierunek Tczew jak wspomniałem po drodze Kwidzyn, Gniew i Pelpin, trasa miejscami koszmarna, to co widać poniżej musieliśmy się z tego wycofać i zrobić objazd bo nie dało rady...

foto4

jedziemy, a raczej gonimy bo czasu coraz to mniej, a i przy okazji mamy okazję spotkać się z Raciborskiem Rajdem Dookoła Polski, ponieważ o podobnej godzinie będą też w Tczewie, przed finałem zaliczamy jeszcze Bazylikę w Pelplinie...

foto5

gdzie idąc po pieczątkę przeprowadzamy miłą rozmowę z obsługą, pozdrawiamy Was i jak obiecałem fotka tu będzie ;)

foto6

dalej lecimy na Tczew czasu 1,5 h do pociągu a do przejechania 15 km, gnamy ile sił w nogach, tak aby spotkać się z RRR i udaje się to :) mamy ich!!!

foto7

 Antek dalej z faną jedzie...

foto8

fota obowiązkowa z Leszkiem

foto9

 z Antkiem

foto10

 i grupowe na dworcu..

foto11

 jeszcze jedna bo ciężko się było roztarć :)

foto12

 ale w końcu to nastąpiło i wpadamy na perony bo czasu coraz to mniej

foto13

 cug podjeżdża i do tego ten wypasiony ;)

foto14

 ludzi i rowerów  sporo, ciężko się zapakować, ale udaje się...

foto15

w pociągu już ogarnięci i teraz do relacji przystępujemy ;)

foto16

reszta w domu po powrocie, a i jeszcze droga z Katowic do Rybnika...

Ufff miał być powrót z Katowic do Rybnika rowerowo, ale już nam się nie chciało i nastąpiło niemożliwe ;), pociąg IC którym jechaliśmy miał być w Katowicach o 21:34 planowo i tak tez jechaliśmy, a ostatni pociąg  do Rybnika Kolei Śląskich odjeżdżał o 21:33 tak więc lipa, ale buuaaa wykorzystałem swoje znajomości u dyżurnych ruchu i udało się pociąg KS przytrzymać i zaczekał na nas kilka minut no i jedziemy do domciu cugiem ;)

 Kwidzyn, Gniew, Pelplin, Tczew

a tak to wyglądało śladem GPS ;)

trasa

Podsumowanie wyprawy:

Czas trwania wyprawy to 8 dni, jechaliśmy prawie zgodnie z planem, tylko na drugim dniu złapaliśmy 2 godzinne opóźnienie z powodu pogody, ciężko to było nadgonić potem, dlatego kolejne noclegi odbywały się jakieś 15-20 km przez ich planowaniem, ale to właśnie było najfajniejsze, noc gdzie popadnie ;). Wyprawa nie należała do łatwych, pogoda nie rozpieszczała, rower ciężki, dzienne rozkładanie i składanie namiotu, ale o to mi chodziło ;), nie miało być lekko jak to mój kolega Diablo powiedział jak byś chciał mieć lekko to byś se na Rudy wyskoczył ;) heheheh. Wyprawa ta nauczyła mnie (nas) znowu czegoś nowego, nabraliśmy nowego doświadczenia, było SUPER, ale i ciężko jak już wspominałem.

Chciałbym jeszcze raz podziękować Markowi za towarzystwo w tej przygodzie, MAREK DZIĘKI!!!

Free Joomla Lightbox Gallery

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież