Łukasz Wawrziczek
kontakt
+48 537 462 530

LuKaS 
moja witryna w sieci
hobby, pasja...

23-26.03.2017 trip dookoła opolszczyzny

No i jest nadszedł czas pierwszego w tym roku wyjadu kilkudniowego, plan objazd wojewódźtwa opolskiego, brak chętnych więc jadę SOLO :), zaczynam od miejscowości Strzelce Opolskie, ponieważ odcinek od Kietrza do Ujazdu mam już przekręcony wcześniej, TUTAJ opis, dlatego od Strzelc, jade rano rowerem do Gliwic na PKP i dalej pociągiem do miejsca startu, najlepsze jest to że za bilet dla roweru się płaci, a na bilecie komunikat, że brak gwarancji miejsca dla niego, dla mnie to jakaś porażka!!! zobaczcie sami...

więc ruszam godzina 4:10 start z Rybnika...

jazda do Gliwic na pociąg w kirunku Strzelc Opolskich, godzina 6:23, no i jedziemy już w cugu :) konsumując kawkę i kołaczyka :)

luksus nie trwał długo bo po 35 minutach wysiadam już w Strzelcach...

trasa przede mną dość długa więc nie ma się co zastanawiać tylko kręcimy, kręcimy w towarzystwie flgi WRŚ i Ikry, dziś do południa dość mocno wiało więc efekt flagi był znakomity ;), ludzie się patrzą i podziwiają, niektórzy zagadują...to jest piękne...

jazda pięknymi terenami, same pola i lasy, gospodrstwa...

 

pierwsza większa miejscowośc to Jemielnica, gdzie wpadam do kościoła w celu potwierdzenia dojazdu w książeczce, okazuje się jednak, że otrzymuję fajną specjalną na ten cel pieczątkę

a poniżej Kościół a w zasadzie Klasztor

droga różna przeważnie asfalt, ale teren też się zdaży ;)

wysiłek jest więc trzeba się też wzmocnić ;)

jazda przez wioski to i co chwie jakieś ciekawe rzeczy, poniżej studnia XIX punkt czerpania wody - położenie GPS

flagi tak fajnie się poruszają, że jeszcze jedno foto ;)

trochę drogi już za mną, więc czas coś zjeść i się wzmocnić, a dokłądnei zagrzać...

po takim ciepłym posiłku to człowiek od razu lepiej się czuje i ma chęci kręcić dalej ;), więc jedziemy do Byczyny...

Byczyna piękne miejsce, jeśli nie byłeś to polecam zdecydowanie, super miasteczko ogrodzone murema nie opodal znajduje się Gród Hrad również piękne miejsce, ja tam już się dziś nie udałem bo byłem tam w zeszłym roku z Pttk Racibórz TU relacja

z Byczyny odbijam trochę specjalnie aby zobaczyć jedyną podobno piramidę, znajduje sie w miejscowości Rożnów - położenie GPS, a tutaj trochę o niej...

zaraz obok piramidy znajduje się stary odnowiony kościółek drewniany z roku 1788, a w zasadzie to piramida jest na jego terenie, rozmawiałem przez chwilę z kościelnym, który to wpóścił mnie do środka...

piękny kościółek, zresztą, których w tych stronach jest na pęczki, nie da rady wszystkich odwiedzić mająć cel taki jak ja...czas godni, jadę dalej do Wolbromia, trochę modyfikuję trasę po sugesti kościelnego...Wolbrom odległość 12 km, zatrzymuje się przy muzeum kolejki wąskotorowej, ale tez tylko chwila i jazda, bo się ściemnia powoli ;)

Wolbrom, dalej Szymonkowa i tu miałem plan dzisiejszy zakończyć i poszukać tam noclegu, hmmm ale to nie było łatwe, same pola i gospodarstwa już myślałem że kimę się między krowami :), ale podjeżdżam jeszcze na parafię, no i tu niestety jak się można było spodziewać że odzew księżulka to tragedia, człowiek pyta o nocleg, możliwość przenocowania a on mówi do mnie zapraszam Cię na Mszę Świętą, no kur.... ok jak bym widział jego inne podejście uwieżyłbym że ma dobre intencje ,ale uwieżcie mi nie miał, kurde jak to się nazwya sługa Boży tak? wrrrr, serdecznie pozdrowienia dla tego kapłanka z Szymonkowa...

więc trochę załamany bo mam już nakręcone 155 km od Strzelec nie wliczając Gliwic, a tu trzeba z wioski wyjechać i dymać do miejscowości Namysłów bo to większe miasto i prawdopodobnie tam nocleg znajdę, no i też tak się stało, po dordze dzwoniłem wg googla i dopytywałem o szczegóły, ceny kosmos 50 zł noc, ale znalazłem za 35 zitka i tam też się udałem, miejsce, nie hotel tylko dom dla pracowników, no ale co mi więcej trzeba, potrzebuję tylko ciepłą wodę i rower gdzie przechować bezpiecznie i to mam do tego sam w pokoju jest LUX :), wcześńiej jednak udaję się jeszcze na rynek Namysłowa w celu wykonania foty aby zaliczyć szlak Rynków i Ratuszy z Pttk :)

na rynku jeszcze szybkie zakupy na kolację i śniadanie i jazda na nocleg...heh jak Namysłów to i browar musiał być!!! :)

w między czasie kąpiel i gotowanie makaronu...mniam :)

a teraz już dobranoc idę kimać, żeby jutro były siły ;). dzień zakończony dość intensywnie bo z dystansem 202 km.

Strzelce Opolskie, Zawadzkie, Dobrodzień, Olesno, Praszka, Byczyna, Wołczyn, Szymonków, Namysłów

dzień drugi 24.03.2017, po przespanej nocy w warunkach dość dobrych biorąc pod uwagę cenę czas kręcić dalej, nie ma lipy :), ruszam godzina 7:05 i po przekręceniu kilku km dowiaduję się, że nie jestem tu sam ;)

kawałek dalej kolejny drewniany kościół, jak wczorej wspomniałem w tych okolicach tereny są nimi usiane...

kościoły te tylko przejeżdżam bo nie jestem wstanie każdego zobaczyć dokładnie, tak samo jest z Krzyżami Pokutnymi, którymi tereny te są bardzo mocno zasiane, poniżej tylko jedno foto z nim, później przytoczę trochę więcej na ich temat...więc jak obiecałęm, tutaj mocie kilka słów o nich, u mnie na stronie archiwalnej jest poswięcony dział - klik, krzyże zbieram tak do siebie, mam już pierwszą regionalną odznakę i I stopnia ogólnopolski: więcej TU

   


pierwsze większe miasto do jakiego docieram to Brzeg, jest co zwiedzać, ale ja musze się niestety ograniczyć...

dalej Brzeg...

kolejne fajne miasteczko Grodków, miasto obowiązkowe w celu objadu opolszczyzny...

kawałek dalej miejscowośc Frączków z pięknym Pałacem, ale niestety zamkniętym, wpadam pod bramę i tylko tyle, tutaj położenie GPS

dalej Otmuchów również fajne miejsce...Zamek zdobyty wraz z pieczęcią :)

jest tez bardzo fajny Kościół pw. Św. Mikołaja - klik, ale on jak i fara pozamykana na cztery spusty i lipa z zajrzenia do środka...

z Otmuchowa piękne widoczki...

super trasa, pełno zwierzyny, nawet przelatującej tuż przede mną...

jadziemy dalej, coś by trzebabyło skonsumować, a że mam prowiant to zatrzymuje się w szczerym polu i robię sobie piknik ;)

foto z koszulką WRŚ, specjalnie ją założyłem ;)

piknik fajny i udany, ale trasa dalej trochę już gorsza ;)...

jade dalej i gdzieś w trasie się zatrzymuję, a za mną auto, wyskakuje gość i zadaje mi pytania co do jazdy rowerem :), fajne i miłe to było, zamieniliśmy jakieś 10 minut, gdzie się potem okazało że pracuje w Unimocie w Zawadzkim, gdzie ja też pracowałem jakieś dwa lata temu, dowoziłem tam wagony z gazem, nie mogło też zabraknąć wspólnego foto, oczywiście za jego zgodą ;) - pozdrawiam serdecznie i życzę udanego wyjazdu jaki planujesz :)

no to kręcimy dalej po małej pogawędce :)

jadę do Paczkowa, gdzie jestem zaskoczony tym miastem, piękne, koniecznie tu muszę przyjechać z rodzinką, odwiedzam Muzeum gazownictwa o którym dowiedziałęm się od napotkanego Pana, o którym pisałem wcześniej, podobno MEGA fajne muzem do zwiedzenia...

oczywiście pieczątka też się znalazła do mojej kolekcji :)

naprawdę miasto godne polecenia, jest godzina 15:10 jak wyjeżdżam z niego, wiem że tu nie ma problemu z noclegiem, ale też szkoda mi czasu i chcę jechać dalej, niestety jadę przez wioski i moge się spodziewać problemu z znalezieniem noclegu, no i też tak się stało :), skracam drogę ile mogę z Paczkowa dobijam do miejscowości Dziewiętlice, gdzie dosłowinie polami, polną drogą udaję się do kolejnej o nazwie Jasienica Górna, trasa niezła, na szczęście nie było zbyć mokro i dało się przejechać...

miejscowość ta leży jako ostatnia przed granica z Czechami, wybrałem tą drogę, aby się nie wracać, bo wiedziałem już że będę musiał na nocleg dojechać do Głuchołaz a to jakieś 45 km jeszcze a tu godzina 16:15 no to się porobiło, więc jadę ostro chodź sił coraz to mniej...trasa hmmm no wpadkowałem się w niezłe górki jak się okazało, po stronie Czeskiej, no ale cóż, górki, górki ale w końcu tez i z niej :), aż się przestraszyłem ;)

no ale niestety jak się okazało to górki się nie skończyły, a czas goni, dzień się kończy a ja u sąsiadów w Czechach

kurcze trzeba kręcić, no ale w końcu docieram do Głuchołaz, już po ciemku...

po drodze dzwoniłem i szukałem w necie noclegu, lekko nie było no ale w końcu znalazłem znowu za małe pieniądze bo 30 zł i jak się okazało to warunki naprawdę super, później podam więcej danych..na miejscu szybka kąpiel, izotonik i pisanie relacji... jak obiecałem tak robię tutaj link do miejsca Ośrodek Wypoczynkowy Czerwony Kozioł

ok idę spać bo jestem wykończony... 

Mikowice, Błota, Brzeg, Małujowice, Grodków, Skoroszyce, Goświniowice, Otmuchów, Lubiatów, Paczków, Jasienica Górna, Vidnava, Sławniowice, Głuchołazy

 

25.03.2017 trzeci dzień

Pobudka 6:30 i wyjazd godzina 7:10 na dworze dośc zimno na samochodach szron, ale jest OK, na fotce budynek gdzie spałem i nr pokoju ;)

no to ruszamy jest zimno ale przyjemnie, słoneczko wychodzi...

przede mną dość mocne podjazy czego się nie spodziwałem zaraz z rana, no ale cóż trzeba grzać, pogoda coraz to lepsza...

wpadam do Prudnika, gdzie robię małe zakupy żeby cos przekąsić...

energia jest, zapasy sa no to jedziemy dalej, kieruję się do miejscowości Jasiona w celu sfotografowania znajdujących się tam Krzyży pokutnych, no ale nie udało się ich znaleść, więc wracam i kręcę dalej do Racławic Śląskich i dalej do Pomorzowic, ale żeby skrócić sobie drogę patrzę na mapę i wydaje się dość fajna droga, fajny skrót trasy, no ale jak się później okazało wcale tak nie było jak to często bywa, ale co przeżyłem to przeżyłem i jest moje :), jadę sobie na początku fajną drogą która jest coraz to gorsza, zatrzymuję się w polu bo fajne miejsce i konsumuję co nie co w celu wzmocnienia się :), pozdrawiam tu Pjotra, który to zawsze konsumuje coś takiego na trasie :)

no ale czas jechać dalej, heh daleko nie zajecham bo przed oczyma miałem stary chyba opuszczony dom i zamknięta bramę i koniec drogi, mostek i rzeczka bez mołżiwości jej przejścia, zostaje tylko posesja :)

ale wracać się nie mam zamiaru :), obawiałem się tylko tego bo na płocie napis zły pies, hmmm więc biorę do ręki kawałek kiełbaski i wołam pieska heh ale nic nie przylatuje więc powoli wchodzę za bramę i kieruje się do kolejnej która prowadzi na jakąś zagrodę, kurcze drogi nie widać żadnej, ale idę dalej, idę bo jechać się nie da...

płot jakoś przekraczam i zauważam polną drogę heh no pięknie...

no ale w końcu wydostaje się i mogę w końcu kręcić asfaltem ;) trasa ciężka, górki i górki na jednej z nich jakiś pomnik...dokładnie TU

no i w końcu nagroda za podjazdy :)

 z górki na pazurki :) a na dole granica Państwa, Czechy po prawej stronie...

a jak Czechy no to i piękne ścieżki rowerowe...

a tu już znowu u nas jakies tam foto po drodze :)

kawałek dalej napotykam tuż przy drodze stary spichlerz zapisany jako zabytek...

no i w końcu województwo śląskie,  już prawie w domu :)

radość nie do opisania z tripu, mogę stwierdzić, że opolszczyzna zaliczona!!!

ok narazie wystarczy, ide odpocząć, jutro postaram się tu braki uzupełnić i dokończyć relację na dobre - dobranoc :)

Jarnołtówek, Pokrzywna, Prudnik, Laskowice, Racławice Śląskie, Pomorzowiczki, Głubczyce, Równe, Opawica, Krasne Pole, Petrowice Głubczyckie, Krnov, Branice, Pilszcz, Kietrz

 

 

Podsumowanie:

Wyjazd MEGA ale to MEGA udany i trochę spontaniczny co do terminu, plan był taki aby w tym roku opolszczyznę przejechać, ale nie miałem daty sprwcyzowane, no ale wyszło idealnie, pogoda dopisała, no może wiatr dość mocno czasami przeszkadzał, ale dałem radę, chodź naprawdę miejscami to już k....y leciały z ust :). Wyjazd SOLO niestety brak chętnych osób, ale i tak wyszło zajefajnie, co prawda wyjazd planowałem na cztery dni, ale dobrze szło i wróciłem do domu dzień wcześniej po przekręceniu 550 km więc nie była to rajza lajtowa tylko lekki hardcore, ale czasem takie coś jest też potrzebne, jestem zwolennikiem jazdy turystycznej, ale tutaj cel był inny, objazd wojewódźtwa opolskiego z zwiedzaniem ale ograniczonym. OK nie zanudzam już i kończę na tym moją relację w jak uważam MEGA udanego samotnego tripu

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież